Chłopiec spod lodu wraca do zdrowia
2012-02-10
Trzynastolatek, który 20 minut spędził pod lodem, prawdopodobnie wyjdzie z tragicznego wypadku bez szwanku. Właśnie zaczął rehabilitację.
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Pokaz - wyciąganie topielca spod lodu, jezioro Rusałka
+ zobacz powiększenie
Chłopiec, pod którym dwa tygodnie temu załamał się lód na Strzeszynie Greckim, wciąż jest w poznańskim szpitalu pediatrycznym przy Krysiewicza. - Z dnia na dzień czuje się lepiej - mówi dr Grażyna Sierakowska-Urbańska.
Przez ostatnie dni trzynastolatek zmagał się z ciężkim zapaleniem płuc (dostała się do nich brudna, gęsta maź z dna jeziora). Dziś lekarze prześwietlą mu płuca. Jeśli nie będzie w nich zmian, w poniedziałek chłopiec trafi do ośrodka rehabilitacyjnego dla dzieci w Kiekrzu. Będzie mógł tam pójść do szkoły.
Lekarze są pełni podziwu: chłopiec normalnie chodzi, mówi, wszystko pamięta - prócz feralnego dnia (nie wiadomo, czy rzeczywiście nie pamięta wypadku, czy go wyparł). Opiekuje się nim psycholog.
Wcześniej lekarze obawiali się, że niedotlenienie może spowodować poważne zmiany w mózgu. Ale badanie tomografem komputerowym tego nie potwierdziło, choć lekarze nie wykluczają, że takie zmiany mogą się jeszcze pojawić.
Na razie badania wykazały jedynie niewielkie zmiany neurologiczne - tzw. wiotkie porażenie mięśni rąk. Z tego powodu chłopcu trudno utrzymać w dłoni przedmiot.
- To nic wielkiego. Dzięki rehabilitacji powróci mu sprawność w rękach. Pacjent codziennie ćwiczy z rehabilitantem. Pozwalamy mu też korzystać z laptopa, w ten sposób ćwiczy palce na klawiaturze - opowiadają lekarze.
Przed poważnym uszkodzeniem mózgu uchroniła chłopca hipotermia. Woda w zbiorniku miała 3 st. C, wskutek czego temperatura ciała dziecka spadła poniżej 35 st. C i spowolniła czynności życiowe.
Przypomnijmy: trzynastolatka spod lodu wyciągnęli strażacy i policjanci. Ale pierwsi na pomoc rzucili się pracownicy pobliskiej szkoły przy Hezjoda. - Wskoczyłem do wody, tak jak stałem: w koszuli i w krawacie - opowiadał nam poznaniak Roman Jagiełło, kierownik administracyjny.
Przez ostatnie dni trzynastolatek zmagał się z ciężkim zapaleniem płuc (dostała się do nich brudna, gęsta maź z dna jeziora). Dziś lekarze prześwietlą mu płuca. Jeśli nie będzie w nich zmian, w poniedziałek chłopiec trafi do ośrodka rehabilitacyjnego dla dzieci w Kiekrzu. Będzie mógł tam pójść do szkoły.
Lekarze są pełni podziwu: chłopiec normalnie chodzi, mówi, wszystko pamięta - prócz feralnego dnia (nie wiadomo, czy rzeczywiście nie pamięta wypadku, czy go wyparł). Opiekuje się nim psycholog.
Wcześniej lekarze obawiali się, że niedotlenienie może spowodować poważne zmiany w mózgu. Ale badanie tomografem komputerowym tego nie potwierdziło, choć lekarze nie wykluczają, że takie zmiany mogą się jeszcze pojawić.
Na razie badania wykazały jedynie niewielkie zmiany neurologiczne - tzw. wiotkie porażenie mięśni rąk. Z tego powodu chłopcu trudno utrzymać w dłoni przedmiot.
- To nic wielkiego. Dzięki rehabilitacji powróci mu sprawność w rękach. Pacjent codziennie ćwiczy z rehabilitantem. Pozwalamy mu też korzystać z laptopa, w ten sposób ćwiczy palce na klawiaturze - opowiadają lekarze.
Przed poważnym uszkodzeniem mózgu uchroniła chłopca hipotermia. Woda w zbiorniku miała 3 st. C, wskutek czego temperatura ciała dziecka spadła poniżej 35 st. C i spowolniła czynności życiowe.
Przypomnijmy: trzynastolatka spod lodu wyciągnęli strażacy i policjanci. Ale pierwsi na pomoc rzucili się pracownicy pobliskiej szkoły przy Hezjoda. - Wskoczyłem do wody, tak jak stałem: w koszuli i w krawacie - opowiadał nam poznaniak Roman Jagiełło, kierownik administracyjny.
Udostępnij link: Facebook
Najnowsze wiadomości
-
Z Krzesin na Alaskę. F-16 lecą na elitarne ćwiczenia [ZDJĘCIA]
-
"Żenujący" wynik Polski w corocznym raporcie dot. matek. Lepiej nią być na Białorusi, Węgrzech...
-
"W piątek nie spadliśmy przed Sejm z choinki" - Duda odrzuca możliwość kompromisu ws. "67"
-
Francja: sformowano nowy parytetowy rząd
-
'Uczmy się dialogu. To się historycznie opłaci' - Bortnowska dla TOK FM
-
USA i NATO nie będą prowadzić śledztwa smoleńskiego. "Zostawiamy to Polakom"
-
A2 nieprzejezdna na Euro, a minister Nowak stawia drogom "trójkę". "Polska zdała egzamin"
-
Prezesi TVP i PR: Spółki są w katastrofalnej sytuacji finansowej
-
Kaczyński teraz już musi przeprosić Agorę? Sąd odmówił przyjęcia kasacji
-
Sawicka wtedy we łzach i dziś z kamienną twarzą [ZDJĘCIA]

Komentarze (16)
Polacy w ;biedzie; to WSPANIALY NAROD dobrze ze chlopiec zyje i bedzie mogl zyc normalnie
BÓG MU POMÓGŁ...
@raflo33
To byl Pan Roman Jagiełło, no i strazacy, policja i lekarze.
Moznaby dyskutowac kto spowodowal zalamanie sie lodu.
Ja Boga sie w tym towarzystwie niedopatrzylem.
@raflo33
Richard Dawkins, "Bóg urojony": "W roku 1981 w Rzymie dokonano zamachu na papieża, a swoje ocalenie Jan Paweł II przypisał wstawiennictwu Matki Bożej Fatimskiej. „Jedna ręka trzymała pistolet, a inna prowadziła kulę” – powiedział później. Ktoś mógłby, co prawda, spytać, dlaczego nie poprowadziła jej tak, by pocisk w ogóle chybił. Ktoś inny mógłby napomknąć, że zespół chirurgów, którzy przez sześć godzin operowali papieża, też zasługuje na pewną wdzięczność – choć zapewne matczyna dłoń kierowała również ich skalpelami."
Wspaniale, jeden taki przypadek i zapominam o narzekaniu na policje, straz, strazakow, czy sluzbe zdrowia.
Musze wspomniec moje zdarzenie z "naglej" wizyty w szpitalu.
Z jakims glupstwem zjawilem sie a szpitalu gdy matka miala tam dyzur. W czasie gdy robiono mi przeswietlenie przywieziono jakiegos uszkodzonego pijaka. Ublizylo mi gdy pielegniarka (ktora dobrze znalem) robiaca mi przeswietlenia wyrzucila mnie nagiego na korytarz, w polowie zdjec, zeby zrobic miejsce dla tego czlowieka. To bylo w 1960tych. Pisze to zeby wykazac, ze kumoterstwo moze i bylo, ale w dramatycznych przypadkach robiono wszystko co bylo mozliwe zeby ratowac czlowieka, bez wzgledu na to kto to byl.