Kiedy prokurator potrąci na pasach...
2012-02-10
Po wypadku przyszedł do mnie policjant. Od progu zapytał: - Wie pani, kto panią potrącił? To prokuratorka, bardzo miła, dobrze się z nią pracuje.
Pani Beata (imię zmienione na jej prośbę) w maju ub. roku idąc do pracy przechodziła przez pasy na ul. Barlickiego. - Uważnie się rozejrzałam, mam taki nawyk, bo przez lata pracowałam w szkole. I zawsze też przechodzę środkiem pasów, nie skracam sobie drogi - opowiada nam.
W połowie przejścia uderzył w nią samochód. - Byłam jak sparaliżowana. Kobieta, która prowadziła to auto pomogła mi wsiąść do samochodu, potem zaparkowała. Powiedziała mi, że jest prokuratorem i zapytała, gdzie ja pracuję. Potem wezwała pomoc.
Była to Anna M. z opolskiej prokuratury rejonowej. Odmówiła rozmowy z "Gazetą", jej wersję podajemy za aktami sprawy.
Opowiedziała, że zatrzymała auto przed przejściem dla pieszych, bo zauważyła stojącą kobietę i chciała ją przepuścić. "Jak zatrzymałam się przed przejściem to bardzo intensywnie świeciło mi słońce w oczy (...). Poczekałam, a jak ta kobieta przeszła na drugą stronę ulicy, mijając mój samochód, wrzuciłam pierwszy bieg i wjechałam na przejście". I że zahamowała, gdy zobaczyła przed szybą twarz pani Beaty.
Prokurator M. podczas przesłuchania powiedziała też, że poszkodowana nie miała do niej żadnych pretensji i odmawiała nawet wezwania pogotowia.
- To bzdury! - denerwuje się pani Beata. - Nikt mnie o to nie pytał. Potem też nikt nie zawracał sobie mną głowy. Policjanci nie zabrali mnie na miejsce zdarzenia, bym opowiedziała, jak to było. Zrobili tylko eksperyment z udziałem pani prokurator i na podstawie jej relacji. A na dodatek śledztwo prowadziła opolska prokuratura, dopiero na mój wniosek sprawę oddano innej - zaznacza.
Dlaczego opolscy śledczy zajęli się sprawą swej koleżanki? - W tym przypadku na początku należało ustalić, czy wypadek był zdarzeniem drogowym, czy wykroczeniem, które skutkowałoby wszczęciem postępowania dyscyplinarnego, czy też przestępstwem, co z kolei oznaczałoby konieczność przekazania sprawy innej prokuraturze do dalszego jej wyjaśnienia w toku śledztwa - tłumaczy Lidia Sieradzka, rzecznik opolskiej prokuratury.
I dodaje: - Tak się złożyło, że my akurat ustalaliśmy, z którą z tych sytuacji mamy do czynienia, gdy poszkodowana złożyła wniosek o przekazanie sprawy. I tak też się stało.
Prokuratura w Jeleniej Górze sprawę umorzyła. - Uznaliśmy, że nie doszło do wyczerpania czynu zabronionego. Z dwóch powodów: obrażenia poszkodowanej były niewielkie i nie trwały dłużej niż siedem dni. Jednak decydującym argumentem była dla nas opinia biegłego - mówi Adam Kurzydło, szef jeleniogórskiej prokuratury rejonowej.
Sęk w tym, że biegły, którego głos był tak ważny, opinię wydawał jeszcze na zlecenie opolskiej prokuratury. Jaka była jego konkluzja? "Poczynione ustalenia pozwalają w sposób jednoznaczny stwierdzić, że zagrożenie w bezpieczeństwie ruchu drogowym wytworzyła piesza (...) Ten fakt stał się przyczyną wypadku. W zachowaniu się na drodze kierującej nie można dopatrzyć się nieprawidłowości mogących mieć wpływ na zaistnienie wypadku".
Pani Beata wciąż nie może się z tym pogodzić. - Miałam obrażenia kolan i ręki, uraz kręgosłupa, nosiłam kołnierz ortopedyczny, chodziłam do terapeuty. Leczyłam się kilka miesięcy, a na końcu dowiedziałam się, że nie ma sprawy i że to ja jestem winna!
Chce by sprawę rozpatrywano tak, jak wszystkie inne, a nie z panią prokurator w tle. - Cały czas słyszę o "pani prokurator". Już po wypadku przyszedł do mnie policjant. Od progu zapytał: "Wie pani, kto panią potrącił? To pani prokurator, bardzo miła i dobrze się z nią pracuje". A przecież, gdyby za kierownicą nie siedział prokurator tylko Jan Kowalski, ta sprawa już dawno byłaby w sądzie!
Złożyła zażalenie. Sąd Najwyższy zdecyduje, który sąd w kraju zajmie się sprawą. Z pewnością nie będzie to sąd opolski. Bo ten sam wyłączył się ze sprawy.
W połowie przejścia uderzył w nią samochód. - Byłam jak sparaliżowana. Kobieta, która prowadziła to auto pomogła mi wsiąść do samochodu, potem zaparkowała. Powiedziała mi, że jest prokuratorem i zapytała, gdzie ja pracuję. Potem wezwała pomoc.
Była to Anna M. z opolskiej prokuratury rejonowej. Odmówiła rozmowy z "Gazetą", jej wersję podajemy za aktami sprawy.
Opowiedziała, że zatrzymała auto przed przejściem dla pieszych, bo zauważyła stojącą kobietę i chciała ją przepuścić. "Jak zatrzymałam się przed przejściem to bardzo intensywnie świeciło mi słońce w oczy (...). Poczekałam, a jak ta kobieta przeszła na drugą stronę ulicy, mijając mój samochód, wrzuciłam pierwszy bieg i wjechałam na przejście". I że zahamowała, gdy zobaczyła przed szybą twarz pani Beaty.
Prokurator M. podczas przesłuchania powiedziała też, że poszkodowana nie miała do niej żadnych pretensji i odmawiała nawet wezwania pogotowia.
- To bzdury! - denerwuje się pani Beata. - Nikt mnie o to nie pytał. Potem też nikt nie zawracał sobie mną głowy. Policjanci nie zabrali mnie na miejsce zdarzenia, bym opowiedziała, jak to było. Zrobili tylko eksperyment z udziałem pani prokurator i na podstawie jej relacji. A na dodatek śledztwo prowadziła opolska prokuratura, dopiero na mój wniosek sprawę oddano innej - zaznacza.
Dlaczego opolscy śledczy zajęli się sprawą swej koleżanki? - W tym przypadku na początku należało ustalić, czy wypadek był zdarzeniem drogowym, czy wykroczeniem, które skutkowałoby wszczęciem postępowania dyscyplinarnego, czy też przestępstwem, co z kolei oznaczałoby konieczność przekazania sprawy innej prokuraturze do dalszego jej wyjaśnienia w toku śledztwa - tłumaczy Lidia Sieradzka, rzecznik opolskiej prokuratury.
I dodaje: - Tak się złożyło, że my akurat ustalaliśmy, z którą z tych sytuacji mamy do czynienia, gdy poszkodowana złożyła wniosek o przekazanie sprawy. I tak też się stało.
Prokuratura w Jeleniej Górze sprawę umorzyła. - Uznaliśmy, że nie doszło do wyczerpania czynu zabronionego. Z dwóch powodów: obrażenia poszkodowanej były niewielkie i nie trwały dłużej niż siedem dni. Jednak decydującym argumentem była dla nas opinia biegłego - mówi Adam Kurzydło, szef jeleniogórskiej prokuratury rejonowej.
Sęk w tym, że biegły, którego głos był tak ważny, opinię wydawał jeszcze na zlecenie opolskiej prokuratury. Jaka była jego konkluzja? "Poczynione ustalenia pozwalają w sposób jednoznaczny stwierdzić, że zagrożenie w bezpieczeństwie ruchu drogowym wytworzyła piesza (...) Ten fakt stał się przyczyną wypadku. W zachowaniu się na drodze kierującej nie można dopatrzyć się nieprawidłowości mogących mieć wpływ na zaistnienie wypadku".
Pani Beata wciąż nie może się z tym pogodzić. - Miałam obrażenia kolan i ręki, uraz kręgosłupa, nosiłam kołnierz ortopedyczny, chodziłam do terapeuty. Leczyłam się kilka miesięcy, a na końcu dowiedziałam się, że nie ma sprawy i że to ja jestem winna!
Chce by sprawę rozpatrywano tak, jak wszystkie inne, a nie z panią prokurator w tle. - Cały czas słyszę o "pani prokurator". Już po wypadku przyszedł do mnie policjant. Od progu zapytał: "Wie pani, kto panią potrącił? To pani prokurator, bardzo miła i dobrze się z nią pracuje". A przecież, gdyby za kierownicą nie siedział prokurator tylko Jan Kowalski, ta sprawa już dawno byłaby w sądzie!
Złożyła zażalenie. Sąd Najwyższy zdecyduje, który sąd w kraju zajmie się sprawą. Z pewnością nie będzie to sąd opolski. Bo ten sam wyłączył się ze sprawy.
Udostępnij link: Facebook
Najnowsze wiadomości
-
Z Krzesin na Alaskę. F-16 lecą na elitarne ćwiczenia [ZDJĘCIA]
-
"Żenujący" wynik Polski w corocznym raporcie dot. matek. Lepiej nią być na Białorusi, Węgrzech...
-
"W piątek nie spadliśmy przed Sejm z choinki" - Duda odrzuca możliwość kompromisu ws. "67"
-
Francja: sformowano nowy parytetowy rząd
-
'Uczmy się dialogu. To się historycznie opłaci' - Bortnowska dla TOK FM
-
USA i NATO nie będą prowadzić śledztwa smoleńskiego. "Zostawiamy to Polakom"
-
A2 nieprzejezdna na Euro, a minister Nowak stawia drogom "trójkę". "Polska zdała egzamin"
-
Prezesi TVP i PR: Spółki są w katastrofalnej sytuacji finansowej
-
Kaczyński teraz już musi przeprosić Agorę? Sąd odmówił przyjęcia kasacji
-
Sawicka wtedy we łzach i dziś z kamienną twarzą [ZDJĘCIA]

Komentarze (411)
Ta nauczycielka niech sie następnym razem rozgląda -bo bzdury gada ,jakby sie rozgladała to by nie wlazła pod samochód..Na jezdni 100%WINY TO ZAWSZE pieszy--nawet jak ma zielone a kierowca czerwone to trzeba sie rozgladac a nie leźć na pałe!!!!!!
A teraz POwinna dziekować Bogu że została POtrącona a nie ona POtrąciła pania PROKURATOR czyli slubze naszego ukochanego rzadu!!!Takie POtracenie prokuratora to zamach na RECZPOSPOLITĄ !!!POwinna trafic pod Trybunał Stanu i kara DOŻYWOCIE BEZWZGLĘDNE!!!!
Ale dzieki Bogu stało sie inaczej i Powinna sie cieszyć z tego POtrącenia jak z wygranej w totka 34milionów,powinna zwlec sie z wyra szpitalnego ,wsiąść w taxi i pojechac przeprosić prokuratorke i wyplacic kase za samochod zniszczony....
@martinez027
PIESZY NA PASACH TO SWIETOSC NAWET DLA POLAKOW UCZYC SIE I TA KOBIETA POWINNA RZADAC ODSZKODOWANIA OD PRZESTEPCY DROGOWEGO A PROKURATOR BEZ ZAPLECZA LAPOWKARSKIEGO ALA BRONIACEGO W POLSCE PRAWA POWINNA MIEC ZABRANE PRAWO JAZDY TAK TO POWINNO WYGLADAC JAK DZIALA PRAWORZADNOSC A NIE MAFIA
@anna22290
Po co krzyczysz?
@martinez027
Ta prokurator, to pewnie kumpela Ziobry - też prokurator. Pani Blida już się nie poskarży...
kruk krukowi oka nie wykole....
Prokuratura opolska? Przecież to instytucja ziobrystow.