Wiadomości > 

Kiedy prokurator potrąci na pasach...

Izabela Żbikowska

2012-02-10

Po wypadku przyszedł do mnie policjant. Od progu zapytał: - Wie pani, kto panią potrącił? To prokuratorka, bardzo miła, dobrze się z nią pracuje.

Fot. Kamil Siałkowski / Agencja Gazeta


+ zobacz powiększenie

Pani Beata (imię zmienione na jej prośbę) w maju ub. roku idąc do pracy przechodziła przez pasy na ul. Barlickiego. - Uważnie się rozejrzałam, mam taki nawyk, bo przez lata pracowałam w szkole. I zawsze też przechodzę środkiem pasów, nie skracam sobie drogi - opowiada nam.

W połowie przejścia uderzył w nią samochód. - Byłam jak sparaliżowana. Kobieta, która prowadziła to auto pomogła mi wsiąść do samochodu, potem zaparkowała. Powiedziała mi, że jest prokuratorem i zapytała, gdzie ja pracuję. Potem wezwała pomoc.

Była to Anna M. z opolskiej prokuratury rejonowej. Odmówiła rozmowy z "Gazetą", jej wersję podajemy za aktami sprawy.

Opowiedziała, że zatrzymała auto przed przejściem dla pieszych, bo zauważyła stojącą kobietę i chciała ją przepuścić. "Jak zatrzymałam się przed przejściem to bardzo intensywnie świeciło mi słońce w oczy (...). Poczekałam, a jak ta kobieta przeszła na drugą stronę ulicy, mijając mój samochód, wrzuciłam pierwszy bieg i wjechałam na przejście". I że zahamowała, gdy zobaczyła przed szybą twarz pani Beaty.

Prokurator M. podczas przesłuchania powiedziała też, że poszkodowana nie miała do niej żadnych pretensji i odmawiała nawet wezwania pogotowia.

- To bzdury! - denerwuje się pani Beata. - Nikt mnie o to nie pytał. Potem też nikt nie zawracał sobie mną głowy. Policjanci nie zabrali mnie na miejsce zdarzenia, bym opowiedziała, jak to było. Zrobili tylko eksperyment z udziałem pani prokurator i na podstawie jej relacji. A na dodatek śledztwo prowadziła opolska prokuratura, dopiero na mój wniosek sprawę oddano innej - zaznacza.

Dlaczego opolscy śledczy zajęli się sprawą swej koleżanki? - W tym przypadku na początku należało ustalić, czy wypadek był zdarzeniem drogowym, czy wykroczeniem, które skutkowałoby wszczęciem postępowania dyscyplinarnego, czy też przestępstwem, co z kolei oznaczałoby konieczność przekazania sprawy innej prokuraturze do dalszego jej wyjaśnienia w toku śledztwa - tłumaczy Lidia Sieradzka, rzecznik opolskiej prokuratury.

I dodaje: - Tak się złożyło, że my akurat ustalaliśmy, z którą z tych sytuacji mamy do czynienia, gdy poszkodowana złożyła wniosek o przekazanie sprawy. I tak też się stało.

Prokuratura w Jeleniej Górze sprawę umorzyła. - Uznaliśmy, że nie doszło do wyczerpania czynu zabronionego. Z dwóch powodów: obrażenia poszkodowanej były niewielkie i nie trwały dłużej niż siedem dni. Jednak decydującym argumentem była dla nas opinia biegłego - mówi Adam Kurzydło, szef jeleniogórskiej prokuratury rejonowej.

Sęk w tym, że biegły, którego głos był tak ważny, opinię wydawał jeszcze na zlecenie opolskiej prokuratury. Jaka była jego konkluzja? "Poczynione ustalenia pozwalają w sposób jednoznaczny stwierdzić, że zagrożenie w bezpieczeństwie ruchu drogowym wytworzyła piesza (...) Ten fakt stał się przyczyną wypadku. W zachowaniu się na drodze kierującej nie można dopatrzyć się nieprawidłowości mogących mieć wpływ na zaistnienie wypadku".

Pani Beata wciąż nie może się z tym pogodzić. - Miałam obrażenia kolan i ręki, uraz kręgosłupa, nosiłam kołnierz ortopedyczny, chodziłam do terapeuty. Leczyłam się kilka miesięcy, a na końcu dowiedziałam się, że nie ma sprawy i że to ja jestem winna!

Chce by sprawę rozpatrywano tak, jak wszystkie inne, a nie z panią prokurator w tle. - Cały czas słyszę o "pani prokurator". Już po wypadku przyszedł do mnie policjant. Od progu zapytał: "Wie pani, kto panią potrącił? To pani prokurator, bardzo miła i dobrze się z nią pracuje". A przecież, gdyby za kierownicą nie siedział prokurator tylko Jan Kowalski, ta sprawa już dawno byłaby w sądzie!

Złożyła zażalenie. Sąd Najwyższy zdecyduje, który sąd w kraju zajmie się sprawą. Z pewnością nie będzie to sąd opolski. Bo ten sam wyłączył się ze sprawy.



Udostępnij link: Facebook

Komentarze (411)

  • martinez027 | 3 miesiące temu

    Ta nauczycielka niech sie następnym razem rozgląda -bo bzdury gada ,jakby sie rozgladała to by nie wlazła pod samochód..Na jezdni 100%WINY TO ZAWSZE pieszy--nawet jak ma zielone a kierowca czerwone to trzeba sie rozgladac a nie leźć na pałe!!!!!!
    A teraz POwinna dziekować Bogu że została POtrącona a nie ona POtrąciła pania PROKURATOR czyli slubze naszego ukochanego rzadu!!!Takie POtracenie prokuratora to zamach na RECZPOSPOLITĄ !!!POwinna trafic pod Trybunał Stanu i kara DOŻYWOCIE BEZWZGLĘDNE!!!!
    Ale dzieki Bogu stało sie inaczej i Powinna sie cieszyć z tego POtrącenia jak z wygranej w totka 34milionów,powinna zwlec sie z wyra szpitalnego ,wsiąść w taxi i pojechac przeprosić prokuratorke i wyplacic kase za samochod zniszczony....

  • anna22290 | 3 miesiące temu

    @martinez027
    PIESZY NA PASACH TO SWIETOSC NAWET DLA POLAKOW UCZYC SIE I TA KOBIETA POWINNA RZADAC ODSZKODOWANIA OD PRZESTEPCY DROGOWEGO A PROKURATOR BEZ ZAPLECZA LAPOWKARSKIEGO ALA BRONIACEGO W POLSCE PRAWA POWINNA MIEC ZABRANE PRAWO JAZDY TAK TO POWINNO WYGLADAC JAK DZIALA PRAWORZADNOSC A NIE MAFIA

  • grundol1 | 3 miesiące temu

    @anna22290
    Po co krzyczysz?

  • rejestr06 | 3 miesiące temu

    @martinez027
    Ta prokurator, to pewnie kumpela Ziobry - też prokurator. Pani Blida już się nie poskarży...

  • plus_minus_zero | 3 miesiące temu

    kruk krukowi oka nie wykole....

  • x2468 | 3 miesiące temu

    Prokuratura opolska? Przecież to instytucja ziobrystow.

Skomentuj:

Komentarz

Najnowsze wiadomości